André Rieu, czyli muzyka klasyczna na wesoło

Jest właścicielem największej prywatnej orkiestry na świecie, sprzedał ponad 40 milionów płyt, a przede wszystkim jest niezwykle utalentowanym skrzypkiem. Mimo to, nazywa się go najpopularniejszym nieznanym artystą.

Jego orkiestra od lat zajmuje wysokie miejsca wśród najlepiej zarabiających grup koncertowych na listach Billboardu. Bez problemu wypełnia stadiony nawet 30-oma tysiącami widzów. Mieszka w rodzinnym, holenderskim Maastricht, w zamku z XV wieku, w którym jako 5-latek brał lekcje gry na pianinie. Na bramie wejściowej zamku widnieje nawet napis: ‘Tylko ludzie kochający muzykę mogą przekroczyć próg tego domu’.

André Rieu twierdzi, że gdyby nie zajmował się muzyką, budowałby domy. Gdy był młody, potrafił zbudować cały dom zupełnie sam – tak samo, jak rozbudowuje teraz swój zamek. Jedynie z elektryką mu nie po drodze, gdy był mały przeciął kabel i poraził się prądem.

W zamku André znajduje się nawet kuchnia D’Artagnana, słynnego muszkietera, który zjadł tam swoje ostatnie śniadanie. Mieszkanie w tak starym domu jest dla artysty prawdziwą satysfakcją, porównuje to do trzymania swoich skrzypiec Stradivariusa przy policzku każdego ranka – mają 300 lat. Zamek jest trochę starszy. W jego przypadku, jak najbardziej trafne jest powiedzenie ‘mój dom jest moją twierdzą’.

Gdy był mały, marzył o mieszkaniu w zamku. Któregoś dnia był z żoną po drugiej stronie rzeki, popatrzył na zamek i powiedział, że fajnie byłoby go mieć. Żona powiedziała, że najpierw musiałby sprzedać parę płyt. Tak też zrobił.

Imponująca kariera André Rieu rozpoczęła się bardzo wcześnie. Dało mu to czas na nauczenie się bycia liderem i dyrygentem. Mimo tego, że swoją ścieżkę zaczynał z pewnym kapitałem wiedzy wyniesionym z domu i rodziny muzyków, jego zdaniem o wiele ważniejsze od wiedzy jest serce. André przyznaje, że bardzo często, gdy obserwuje klasyczne orkiestry widzi muzyków ubranych na czarno: „Mają taki wyraz twarzy, jakby umarli. Nie ma kwiatów, ładnych świateł - nie rozumiem tego. Ludzie przyjeżdżają z daleka, aby cieszyć się muzyką – zasługują na to, by dać im radość.”

Był jednak i gorszy moment w życiu André - miał olbrzymie długi i ryzykował całym swoim majątkiem. Jak sam twierdzi przyczyną złej sytuacji finansowej były zbyt wielkie ambicje muzyka, przerost formy nad treścią. Po koncercie André Rieu z orkiestrą przed zamkiem Schönbrunn w Wiedniu, skrzypek powiedział swojemu synowi, że to przepiękny zamek i chciałby, żeby zrobił jego kopię, aby podróżować z nią po całym świecie. Młody chłopak spełnił prośbę ojca. Pozorny spory sukces – wyprzedane wszystkie koncerty w Australii, Kanadzie, Europie, okazał się mieć jednak zbyt wysokie koszty. André stracił niemal wszystko.

Momentem przełomowym w karierze muzyka było poznanie swojej przyszłej żony. Była wykładowczynią akademicką, on grał w orkiestrze symfonicznej. Gdy zamieszkali razem powiedziała, że widzi, jaki jest nieszczęśliwy, że każdego dnia, marzy o własnej orkiestrze. Powiedziała – ‘pożyczę dla Ciebie pieniądze, byś mógł spełnić swoje marzenie.’ Tak też zrobiła.

Na początku orkiestra André Rieu liczyła 14 osób, później 16. Pierwszego roku jej istnienia, muzycy jeździli na koncerty własnymi samochodami, rok później kupili używany autobus. Po kolejnym roku stać już ich było na nowy autokar. Teraz orkiestra posiada 3 autokary na miejscu i 3 w Stanach Zjednoczonych.

André Rieu daje średnio 100 koncertów rocznie, przygotowuje się do nich we własnej sali prób, która jest jednocześnie studiem nagrań. Poza tym, jest właścicielem własnej firmy produkcyjnej, biura podróży, szwalni i wszystkiego, czego potrzebuje do funkcjonowania orkiestry. Jak sam przyznaje, posiadanie własnej orkiestry wymaga studia nagrań, by tworzyć muzykę. We własnym zakresie zatem André Rieu z orkiestrą nagrywają płyty CD i tłoczą DVD. Posiadają też własny magazyn, gdzie przechowywane są wszystkie instrumenty i ubrania - razy cztery. Jest to niezbędne ze względu na intensywność koncertowania - gdy André Rieu z orkiestrą grają w Polsce, to następny zestaw sprzętu jest już w kolejnym kraju na trasie.

Nie wiemy, ile André Rieu (a dokładniej jego żona:) musieli zainwestować, ale z pewnością posiadanie własnej orkiestry jest bardzo drogim hobby. W miesiącu, kiedy nie ma żadnych koncertów potrzebny jest aż milion euro na utrzymanie wszystkiego, co związane z funkcjonowaniem orkiestry. Natomiast w czasie trasy koncertowej oczywiście potrzebna jest jeszcze większa ilość środków finansowych ze względu na rachunki, hotele, transport itp.

Wśród 65-osobowej orkiestry są także artyści z Polski. Nie traktują oni jednak orkiestry jako pracy, lecz wspaniałe, rodzinne przeżycie (jedna Polka poznała tam nawet swojego przyszłego męża!). Cenią sobie najwyższej klasy warunki podróżowania, a przede wszystkim same koncerty. Granie co wieczór przed około 10-tysięczną publicznością musi być naprawdę niesamowite.

Ojciec André był dyrygentem i pracował z solistami. Kiedy był małym chłopcem i ich obserwował, najprawdopodobniej, jak każdemu z nas, wydawało mu się, że sam mógłby nimi dyrygować. Gdy soliści są bardzo dobrymi muzykami i wszystko idzie po myśli dyrygenta, publiczności wydaje się, że jest to łatwa praca. W rzeczywistości jest to jednak bardzo trudne.

W czerwcu tego roku André Rieu wraz z orkiestrą zagrają aż 4 koncerty w Polsce – w Krakowie, Gliwicach, Łodzi i Gdańsku. Bilety na te wydarzenia są jeszcze do nabycia na AleBilet.